Musieliśmy wrócić.. na szczyt kakofonii barw.. było pięknie.. i aromatycznie…
miłego…
maj
20
kakofonicznie aromatycznie
maj
15
nie ma to tamto……..
Nie chciałem przegadać, zapeszyć ani wychodzić przed szereg. No i nastąpiła kumulacja, prawie jak w totka.. Wczoraj i dzisiaj dwa newsy, właściwie dzisiaj news i to niezły a wczoraj kwit na news sprzed samego długiego weekendu. No dobra przeciągam.. ale to dlatego, że taka celebra przed ogłoszeniem liczb, które wygrywają.. Ok już.. po pierwsze wczoraj dostałem podpisana umowę o pracę tj. przedłużoną i chociaż byłem na zapowiedzianym wylocie i po tym co się ze mną działo w styczniu i lutym pojawiła się już zamienniczka… ostatecznie zostałem na placu boju i póki co nadal mam robotę :)) no i cieszę się bardzo.
Drugi, dzisiejszy news jest w ogóle tęgi.. Pisałem, że starałem się o program leczenia. Taki co się teoretycznie należy… Zdychałem na interferonie, później królikowałem, ostatnio długo, długo nic i tylko się nadmiernie rzucałem… i pewnie, że chciałbym mieć jakiś fajny nowy lek.. na który zbieram.. ale droga cały czas daleka…
A jest przecież coś co dostać powinienem. I chociaż we Wro usłyszałem, że nie ma kasy a kolejka jest taka, że mogę czekać i trzy sezony – dosłownie, to zaszalałem do upadłego z telefonami po szpitalach w promieniu do dwustu pięćdziesięciu, zaopatrzyłem się zamęczając miejscowych doktorów w zaświadczenia i inne takie tam i dzisiaj taaak dzisiaj…., dostałem info, żeby przyjechać za tydzień do Katowic bo jestem w programie z Copaxone. I to zaledwie pięć tyg. od naszego wyjazdu (to jest szok bo miało być co najmniej kilka mies.)
Ludzie chwalą, ma teoretycznie dużo mniej skutków ubocznych niż interferon i tylko to że codziennie strzał, ale co tam. Jest zawsze szansa na to że będę w tej powie, która dobrze reaguje. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Na Dolnym Śląsku istnienie tego leku praktycznie się pomija milczeniem – jeden szpital, ośmiu pacjentów, masakra. Powinien z automatu się należeć jak choremu nie leży interferon. Ale gdzie tam. W Katowicach oczywistość stała się rzeczywistością, chociaż problemem po długim czasie przerwy w leczeniu i w moim obecnym stanie, stała się sama kwalifikacja. Ale problemy się pojawiły i były się zmyły. I powiem tylko, że mam nadz., że w tym miejscu nie popełniam falstartu bo leku jeszcze w ręce nie mam. Ale news taki, że powiedzieć muszę :))))))))
maj
12
dobre bo zimne
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie wczorajsza pogoda to był totalny wycieńczacz. Rano myślałem, że się nie zbiorę a już na pewno, że nie spotkam się z kumplami i nie pojedziemy tam gdzie pojechać bardzo chciałem. A jednak.. poskładałem się, zostałem odtransportowany do pojazdu mechanicznego w kolorze intensywnego yellow i patrząc na dzisiejsze to co za oknem i wspominając wczorajsze to był strzał w dyszkę. Kolejny festiwal piwa w Leśnicy, tj. w sumie we Wro ale trochę jakby poza. Koniec końców poczułem związek przyczynowo skutkowy wcześniejszego samopoczucia, gorąca i chmielu w spożywanych trunkach ale w końcu to piwo.. W każdym razie rozrywka ludowa dostarczyła ludowi dużo przyjemności. Więcej nie będę się rozwijać bo codzienne sprawy już wracają.. jak bumerang.
………
w pt. w wersji bardzo słonecznej ale reszta się zgadza…
maj
09
dla odmiany nie tak
Jestem zmęczony, bardzo zmęczony, chyba „nasiąkłem” tą pogodą. Mieszaniną gorąca, zimna, słońca, wysokiej wilgotności i zmiennego ciśnienia. Widzę i czuję się tak jak by moje żyły chciały mnie opuścić. Dzisiaj żadna pielęgniarka nie miała by problemu z założeniem wenflona. I smutno mi jeszcze bo, trzy nasze pieszczone balkonowe tuje po oprysku przeciw mszycy, która je oblazła zdychają powoli razem ze zbrodniarzami. Tzn robale odjęło od razu drzewka marnieją w oczach z dnia na dzień. A miały świetny start i wyglądały bardzo dobrze, środek zakupiony w miejscu specjalistycznym…
No dobra mam marudny nastrój. Obudziłem się o 2.40 i tyle spania było więc sorrki.
Za to wczoraj wróciłem na rehabilitację i mam nadz. że dzisiaj odeśpię i jutro pobrykam jak wczoraj. No może nie przesadnie ale całkiem rześko jak na kilkutygodniową przerwę.
Tak się też zastanawiam jak to jest z tym starszym wiekiem. Naprawdę rozumiem, ze lęki, że obawa przed zmianami ale to są fobie… Żeby trochę rozjaśnić, chciałbym dwie budy, samotnej cioci i mamy (i tak żyją w symbiozie), zamienić na jedną i mieć je tu bliżej. Ja wiem jak to jest z tymi drzewami ale zaraz się oba przewrócą. Jedno, pomimo, ze jest lepiej już prawie leży. I ono czuje że mam rację i chce, drugie pomimo wstępnego „tak” z każdym dniem buduje coraz większy mur i zamyka się na zmianę. Choć zaraz się przechyli ma jeszcze trochę więcej energii… Bez ich wspólnej decyzji nic z tego nie wyjdzie. I jasne, ze jakoś to będzie, ale dlaczego znowu musi się wydarzyć kiedy będzie już dużo trudniej, mniej sił i pod górkę. A tak będzie kiedy przyjdzie co do czego. Nieuniknione. Trochę już tracę siły. Kurde jutro muszę mieć lepszy dzień. Zmęczony jestem…
maj
06
po majówce … Wielki Śląsk!
Dzisiaj trochę zabolał styl z jakim dziewczyny pożegnały się z możliwością olimpijskiego siatkowania. Do tego delikatnie mówiąc nie jestem fanem kopanej ale cieszyć się będę. A co.. jak tyle lat co żyję Wrocław czekał na mistrza i w końcu ma .. :) to niech nawet w tą niepogodę lecą wieczorem fajerwerki. Na ulicy już feta. Wielki Śląsk!
Cały ten weekend majowy był po prostu udany. Takie dobre, domowe wakacje w okolicy. Pewnie nie cieszyło by mnie to wszystko gdyby nie dobre samopoczucie. Mogłem sporo chodzić, nie męczyłem się od razu i tak bym chciał jeszcze.. zobaczymy. Takie chwile bezcenne ;) Do tego sporo pozytywnej energii. Zawsze jak pisałem, że jest ok zaraz się zmieniało ale kiedyś to się musi zmienić, więc czemu nie teraz.
Z rzeczy bardziej przyziemnych, za to raz na n razy, mogących się okazać najważniejszymi… wyprzedzanie autobusu miejskiego na przystanku, nawet już ruszającego, to jednak głupota. Może się okazać, że skrajna.. Nie ważne że droga szeroka, że kawałek przed przystankiem przejście dla pieszych i na nim nikogo, najmniej ważne że przed tobą zrobiło to dwóch innych kierowców bo wszędzie pusto i spokojnie. Kiedy autobus już praktycznie ruszył wypadł przed niego nastolatek, który chciał jeszcze przed nim na drugą stronę … i gdyby zrobił jeszcze krok… Autobus gwałtownie zahamował, ja nie bo nie widziałem. Tak naprawdę prawdziwa radocha i ulga, że jednak nic się nie stało.
Udanego startu w normalny roboczy…
kwi
29
majówka
Przyjemny i towarzyski ten gorący, trochę wakacyjny weekend. W pt. bardzo udany wieczór z ludźmi z pracy. Wczoraj inauguracja sezonu na naszym balkonie w towarzystwie przyjaciół i pierwszy electric grill.. dzisiaj odespalim i chyba się przepłyniemy po Odrze jakimś parostatkiem jednak spalinowym żeby trochę bliżej wody. Tak sobie wczoraj wymyśliliśmy, chociaż wieje jak cholera więc zobaczymy. Jutro za to przyziemnie bo po mamę do szpitala… do mojego rodzinnego ale to też potraktujemy towarzysko… bo na szczęście już lepiej. Za to wracając pewnie zahaczymy o kilka miejsc. Może w końcu o mały drewniany kościół ze wzgórzami porośniętymi jabłoniami, do którego wycieczkowałem się zawsze w dzieciństwie kiedy spędzałem czas u babci, może zamek w Mosznej. Ale to już jutro… Czuję się lepiej i tym razem to wykorzystam :)
A że w towarzystwie przyjemniej wiadomo i nawet widać ;) … udanej majówki.
kwi
27
piątek
No nic.. po raz kolejny.. ostatni weekend… ostatnie dni.. ale dzisiaj pojechali na maxa.. naszym kochanym sąsiadom z góry w imię dobrosąsiedzkich zasad nic nie przeszkadza stukać młotkiem od 6.00 do tego ich mały, krzyczący ultrapiskiem na cały budynek i walący mały partyzant. Taki idealny kandydat dla tej tv niani czy coś w ten deseń. Rodzice wyszli i prawie błoga cisza więc może to oni powinni się u niej znaleźć… bo z babcią mały normalnieje.
Tak więc piątek zacząłem od podniesionego ciśnienia i nieprzyjemnej pobudki. Ale jako, że piątek i słońce świeci i kawa smakuje a głupota i ignorancja niestety nie boli… to ja sobie tego piątku zepsuć nie dam. Udanego słonecznego… :)
No to jeszcze raz.. i znowu lekko, łatwo i przyjemnie.
kwi
25
tak tak
Tak tak, wszyscy piszą i mówią i idą. Nam się nie chciało ale też poleźliśmy. Na odpór ostatnim emocjom, których u nas bardzo dużo ostatnio, a o których mało tutaj, a które się już przelewają bokiem i czym się da. No to wracając – obejrzeliśmy bardzo dobry i robiący dobrze na zwichrowane głowy film … tak tak, dokładnie ten co wszyscy – Nietykalni – i szczerze polecamy gdyby Wam też się nie chciało. Dawno się nam tak dobrze czegoś nie oglądało – film odtrutka na wszystko.
I coś w tym jest, ze kwiecień plecień bo przeplata, nie tylko pogodowo.. ale żeby aż tak..
Jeszcze music
kwi
22
stoimy
Co można zrobić kiedy się stoi i czeka i czeka i czeka. Można coś napisać z telefonu. Stoimy na A4 w 10km korku i jeszcze postoimy. Trzech co szybko chcieli już dzisiaj nie dojedzie. Pozostałych kilkuset też ma wolniej. To jak byście gdzieś jechali nie spieszcie się za bardzo. Ooo zaczyna się masowy odwrót pod prąd pasem awaryjnym.. Polak potrafi chyba, że tam też się zakorkuje. My stoimy i stając wszystkich niestojących pozdrawiamy! …kurcze już się głodny robię a mama mówiła zjedz jeszcze.. Ooo i ci sprytni na awaryjnym zablokowali karetkę. Ja nie sprytny wołam jeeść.. O przejechali tylko czy się nie spóźnią … over.
kwi
18
a kija lepiej weź ;)
Bez kija nie podchodź.. taki mam od wczoraj nastrój. Jestem rozdrażniona i trochę rozregulowana.. Czekam na prawdziwą wiosnę i doczekać się nie mogę. Niby słońce świeci, ale to cały czas nie to. Zimno, wietrznie… brrr.. Nawet prysznicowy relaks się nie udał, bo woda jakaś taka letniawa :/ Na szczęście Tomek dzielnie znosi moje humory. Nic nie mówi, nie buntuje się. Może dlatego, że zajęty uczeniem się. Przyswaja wiedzę tajemną i trudną. Chociaż jutro pewnie będzie zbyt mała, żeby udało mu się osiągnąć cel, to od czegoś trzeba zacząć. Tajemnice tajemnice ale lepiej nie zapeszać. Jak jutro się nie uda to będziemy próbować do skutku.. a w odpowiednim momencie oby go natchnęło ;)
Z tym kijem może nie jest do końca tak źle… :)

















